Jak zacząć niełatwą drogę
do asertywności?
„Mowa jest srebrem, a milczenie złotem” – cisza ma swoją moc. Jest przestrzenią, w której można głębiej poczuć własne
emocje i usłyszeć myśli. Zdolność milczenia to cenna wartość, zazwyczaj utożsamiana z mądrością. Człowiek roztropny wie,
że czasem lepiej zamilknąć niż powiedzieć słowo za dużo. Niestety, cisza bywa też strategią radzenia sobie z problemami
i próbą ochrony przed odrzuceniem. Zamiast stawić czoła problemom, chowamy się w milczeniu.
BARBARA LECH
ilczenie nie zawsze jest złotem. Cisza w komunikacji może oznaczać
nieumiejętność wyrażania swoich potrzeb. Mówienie o tym, co staje
na drodze do bycia w zgodzie ze sobą, jest trudne, a dla niektórych wręcz
niewykonalne.
Szczera komunikacja to fundament życia w komforcie. Sprzyja uwalnianiu
skumulowanych emocji oraz otwiera perspektywy na budowanie zdrowych
i autentycznych relacji ze sobą i innymi. Aby przerwać niewygodną ciszę,
z głębi której wyłania się bezwarunkowa zgoda na to, czego nie chcemy,
potrzebna jest odwaga. A ta zaczyna się od świadomości siebie i sytuacji,
w jakiej jesteśmy. Na pewno wymaga mądrości i odpowiedzialności w dzia‑
łaniu opartym na samorozwoju.
Stając przed wyzwaniem budowania w sobie odwagi, by niewygodne mil‑
czenie zastąpić asertywnością – czyli umiejętnością wyrażania własnego
zdania, uczuć, emocji i potrzeb w sposób otwarty, bez intencji ranienia
innych – dajemy sobie szansę na dokonywanie najlepszych dla siebie wy‑
borów.
Zimna zupa
Wyznaczanie własnych granic i kategoryczna odmowa, jeśli sytuacja tego
wymaga, jest prostą drogą do tego, by – mówiąc kolokwialnie – nie dać
sobie wejść na głowę. Czy zdarzyło Ci się zjeść w restauracji danie, które
nie spełniało Twoich oczekiwań? Jaki feedback dałeś obsłudze? Moja zna‑
joma wiele razy konsumowała, w dobrej jakości lokalach gastronomicz‑
nych, zimne zupy. Niekiedy ich nie dojadała, bo były przesolone albo coś
w nich pływało... na przykład mucha. Bywało też tak, że danie po pro‑
stu jej nie smakowało albo zamówienie zostało pomylone i postawiono
przed nią talerz z czymś zupełnie niespodziewanym. Jakie były jej reakcje
na te negatywnie zaskakujące sytuacje? Zdumiewające! Kiedy podchodził
ktoś z obsługi i pytał, czy wszystko jest w porządku, czy danie jest smaczne
– delikatnie uśmiechając się, potakiwała głową. Nie chciała nikomu robić
przykrości, ale robiła, i to najważniejszej osobie w swoim życiu, czyli sobie.
Takie okoliczności mocno ją frustrowały, bo wydawała pieniądze na coś,
co nie zaspokajało jej wymagań. Czuła, że ograniczenia, które ma w sobie,
nie pozwalają jej wyrażać własnych emocji.
Co robić, aby być bardziej asertywnym? Przede wszystkim musisz wiedzieć,
czego konkretnie potrzebujesz; co jest dla Ciebie dobre, a co nie; co lubisz,
a czego nie lubisz. Diagnoza własnych potrzeb i upodobań jest punktem
wyjścia w określaniu osobistych granic. Ponadto konieczne jest zrozumie‑
nie, że Twoja informacja zwrotna, w tym przypadku skierowana do kel‑
nera, ma konkretną wartość dla obu stron. Nie wyrażając wprost swojego
niezadowolenia, prawdopodobnie podejmiesz decyzję, że więcej do tej
restauracji nie przyjdziesz. Być może postanowisz ostrzec znajomych przed
korzystaniem z usług tego lokalu, a nawet napiszesz w internecie nega‑
tywną opinię, w której wyrazisz swoje niezadowolenie z ugoszczenia Cię
zimną zupą. Gdyby kelner otrzymał komunikat, że jest problem z jakością
posiłku, zapewne Twoja reakcja nie tylko spotkałaby się ze zrozumieniem,
ale w imieniu firmy chciałby naprawić błąd.
Wyobraź sobie teraz odwrotną sytuację. Jesteś właścicielem restauracji,
a Twoi klienci nie mówią o tym, co jest dla nich dobre, a co złe. Powodze‑
nie Twojego biznesu dość szybko stanęłoby pod znakiem zapytania. Znam
kilku właścicieli restauracji, którzy są wdzięczni swoim klientom za szcze‑
re opinie na temat ich pracy. Dzięki cennym wskazówkom dowiadują się,
w czym powinni się doskonalić.
A przecież można inaczej
Pamiętam, jak któregoś dnia wraz z moim synem i jego znajomymi wy‑
braliśmy się do restauracji. Racząc się smakowitymi daniami, sączyliśmy
lemoniadę. W pewnym momencie jednemu z chłopców przytrafiło się coś,
czego nie chciałby doświadczyć nikt z nas. Otóż od szklanki, którą właśnie
trzymał w ręku, nagle odpadło denko i cały napój silnym strumieniem
wylał się na jego spodnie. Z przerażeniem patrzyliśmy na tę „katastrofę”.
Pierwszą reakcją młodzieńca był silny rumieniec wstydu i próba ukrycia
tego, co się stało. Po chwili zaczął przepraszać, przyjmując całą winę na sie‑
bie. Zawołałam kelnerkę i poinformowałam ją o zdarzeniu, prosząc jedno‑
cześnie o jednorazowe ręczniki. Obsługa zareagowała natychmiast. Pomoc
w osuszeniu garderoby, kolejna szklanka lemoniady, rabat do rachunku
i gratisowe lody dla całej grupy były dla nas satysfakcjonującą rekompen‑
Fot. Adobe Stock/Aurelio
18
ŚWIAT REZYDENCJI 3-4/2024
Z E N E R G I Ą W Ż Y C I U I B I Z N E S I E