ŚWIAT REZYDENCJI 3-4/2024

Zapraszamy do lektury!

Jak zacząć niełatwą drogę

do asertywności?

„Mowa jest srebrem, a milczenie złotem” – cisza ma swoją moc. Jest przestrzenią, w której można głębiej poczuć własne

emocje i usłyszeć myśli. Zdolność milczenia to cenna wartość, zazwyczaj utożsamiana z mądrością. Człowiek roztropny wie,

że czasem lepiej zamilknąć niż powiedzieć słowo za dużo. Niestety, cisza bywa też strategią radzenia sobie z problemami

i próbą ochrony przed odrzuceniem. Zamiast stawić czoła problemom, chowamy się w milczeniu.

BARBARA LECH

ilczenie nie zawsze jest złotem. Cisza w komunikacji może oznaczać

nieumiejętność wyrażania swoich potrzeb. Mówienie o tym, co staje

na drodze do bycia w zgodzie ze sobą, jest trudne, a dla niektórych wręcz

niewykonalne.

Szczera komunikacja to fundament życia w komforcie. Sprzyja uwalnianiu

skumulowanych emocji oraz otwiera perspektywy na budowanie zdrowych

i autentycznych relacji ze sobą i innymi. Aby przerwać niewygodną ciszę,

z głębi której wyłania się bezwarunkowa zgoda na to, czego nie chcemy,

potrzebna jest odwaga. A ta zaczyna się od świadomości siebie i sytuacji,

w jakiej jesteśmy. Na pewno wymaga mądrości i odpowiedzialności w dzia‑

łaniu opartym na samorozwoju.

Stając przed wyzwaniem budowania w sobie odwagi, by niewygodne mil‑

czenie zastąpić asertywnością – czyli umiejętnością wyrażania własnego

zdania, uczuć, emocji i potrzeb w sposób otwarty, bez intencji ranienia

innych – dajemy sobie szansę na dokonywanie najlepszych dla siebie wy‑

borów.

Zimna zupa

Wyznaczanie własnych granic i kategoryczna odmowa, jeśli sytuacja tego

wymaga, jest prostą drogą do tego, by – mówiąc kolokwialnie – nie dać

sobie wejść na głowę. Czy zdarzyło Ci się zjeść w restauracji danie, które

nie spełniało Twoich oczekiwań? Jaki feedback dałeś obsłudze? Moja zna‑

joma wiele razy konsumowała, w dobrej jakości lokalach gastronomicz‑

nych, zimne zupy. Niekiedy ich nie dojadała, bo były przesolone albo coś

w nich pływało... na przykład mucha. Bywało też tak, że danie po pro‑

stu jej nie smakowało albo zamówienie zostało pomylone i postawiono

przed nią talerz z czymś zupełnie niespodziewanym. Jakie były jej reakcje

na te negatywnie zaskakujące sytuacje? Zdumiewające! Kiedy podchodził

ktoś z obsługi i pytał, czy wszystko jest w porządku, czy danie jest smaczne

– delikatnie uśmiechając się, potakiwała głową. Nie chciała nikomu robić

przykrości, ale robiła, i to najważniejszej osobie w swoim życiu, czyli sobie.

Takie okoliczności mocno ją frustrowały, bo wydawała pieniądze na coś,

co nie zaspokajało jej wymagań. Czuła, że ograniczenia, które ma w sobie,

nie pozwalają jej wyrażać własnych emocji.

Co robić, aby być bardziej asertywnym? Przede wszystkim musisz wiedzieć,

czego konkretnie potrzebujesz; co jest dla Ciebie dobre, a co nie; co lubisz,

a czego nie lubisz. Diagnoza własnych potrzeb i upodobań jest punktem

wyjścia w określaniu osobistych granic. Ponadto konieczne jest zrozumie‑

nie, że Twoja informacja zwrotna, w tym przypadku skierowana do kel‑

nera, ma konkretną wartość dla obu stron. Nie wyrażając wprost swojego

niezadowolenia, prawdopodobnie podejmiesz decyzję, że więcej do tej

restauracji nie przyjdziesz. Być może postanowisz ostrzec znajomych przed

korzystaniem z usług tego lokalu, a nawet napiszesz w internecie nega‑

tywną opinię, w której wyrazisz swoje niezadowolenie z ugoszczenia Cię

zimną zupą. Gdyby kelner otrzymał komunikat, że jest problem z jakością

posiłku, zapewne Twoja reakcja nie tylko spotkałaby się ze zrozumieniem,

ale w imieniu firmy chciałby naprawić błąd.

Wyobraź sobie teraz odwrotną sytuację. Jesteś właścicielem restauracji,

a Twoi klienci nie mówią o tym, co jest dla nich dobre, a co złe. Powodze‑

nie Twojego biznesu dość szybko stanęłoby pod znakiem zapytania. Znam

kilku właścicieli restauracji, którzy są wdzięczni swoim klientom za szcze‑

re opinie na temat ich pracy. Dzięki cennym wskazówkom dowiadują się,

w czym powinni się doskonalić.

A przecież można inaczej

Pamiętam, jak któregoś dnia wraz z moim synem i jego znajomymi wy‑

braliśmy się do restauracji. Racząc się smakowitymi daniami, sączyliśmy

lemoniadę. W pewnym momencie jednemu z chłopców przytrafiło się coś,

czego nie chciałby doświadczyć nikt z nas. Otóż od szklanki, którą właśnie

trzymał w ręku, nagle odpadło denko i cały napój silnym strumieniem

wylał się na jego spodnie. Z przerażeniem patrzyliśmy na tę „katastrofę”.

Pierwszą reakcją młodzieńca był silny rumieniec wstydu i próba ukrycia

tego, co się stało. Po chwili zaczął przepraszać, przyjmując całą winę na sie‑

bie. Zawołałam kelnerkę i poinformowałam ją o zdarzeniu, prosząc jedno‑

cześnie o jednorazowe ręczniki. Obsługa zareagowała natychmiast. Pomoc

w osuszeniu garderoby, kolejna szklanka lemoniady, rabat do rachunku

i gratisowe lody dla całej grupy były dla nas satysfakcjonującą rekompen‑

Fot. Adobe Stock/Aurelio

18

ŚWIAT REZYDENCJI 3-4/2024

Z E N E R G I Ą W Ż Y C I U I B I Z N E S I E